Z pstrągiem jest źle

Łukasz Drążewski, 28.11.2017

Już w poprzednim roku, szczególnie pod koniec lata, docierały do nas sygnały o braku ryb na górnym odcinku „no kill” (Klucze – Golczowice). Przerażające było jednak dla nas to co zobaczyliśmy jesienią w czasie gdy pstrągi mają tarło…

 

Zaczęło się od Tarnówki

Ubiegłoroczne obserwacje tarła pstrąga potwierdzały opinie wędkarzy. Na Tarnówce nie było żadnych gniazd. Do tej pory potok Tarnówka był ostoją pstrąga w wodach zlewni Białej Przemszy. Pomimo braku zarybień, występowała tu bardzo stabilna i liczna populacja pstrąga. Każdego roku mogliśmy doliczyć się kilkudziesięciu gniazd tarłowych na przynajmniej trzech – czterech stanowiskach o łącznej długości kilkuset metrów. Warto tu przypomnieć lata 2008 – 2011 kiedy przeprowadzaliśmy szczegółowe inwntaryzacje gniazd tarłowych. W tym czasie widywaliśmy średnio 30-35 gniazd każdego roku. Pierwsze syndromy pogorszania się sytuacji to rok 2015 kiedy to doliczyliśmy się zaledwie 15 gniazd. Ani w ubiegłym roku ani w tym nie widzieliśmy żadnego gniazda na Tarnówce.

Tarnówka to jedyny ciek w całej zlewni gdzie występuje naturalne kamieniste dno na tak długim odcinku. Trudno nam było uwierzyć w to co widzieliśmy a w zasadzie to czego nam zwyczajnie brakowało. O powodach takiego stanu rzeczy dyskutowaliśmy wielokrotnie, zastanawiając się co mogło doprowadzić do takiej sytuacji. Docierały wszakże do nas informacje o zmasowanym i zorganizowanym kłusownictwie na rzece Białej Przemszy w okolicy Golczowic jednak nie mieliśmy żadnych dowodów a kontrole Straży Rybackiej nie przyłapały nikogo na gorącym uczynku. Inne możliwe przyczyny takie jak zatrucie (brak jakichkolwiek śladów) czy zmasowany atak drapieżników wydawały nam się nierealne.

Tegoroczne obserwacje tarła tylko potwierdziły ten smutny stan rzeczy. W Tarnówce nie ma ryb a brak gniazd może świadczyć o braku pstrągów na całym odcinku Tarnówka – Biała Przemsza aż do Klucz.

 

Gdzie się podziały duże ryby

Tegoroczny sezon wędkarski na odcinku „no kill” Okradzionów – Sławków wiele osób określiło jak dużo słabszy od tych poprzednich. W sondzie, która znajduje się na naszej stronie poświęconej odcinkowi (http://no-kill.bialaprzemsza.pl) zdecydowana większość określiła miniony sezon jak słabszy od sezonów wcześniejszych. Wędkarze nie tyle skarżyli się na brak łowionych ryb co raczej na ich wielkość. Ryb średnich i dużych, powyżej 35cm nie łowiono prawie wcale. A przecież Biała Przemsza przyzwyczaiła nas do tego że to właśnie tu łowi się największe pstrągi, a ryby ponad 50cm nie są niczym szczególnym.

Wrześniowe odłowy kontrolne na Białej Przemszy wykonane przez PZW potwierdziły że opinie wędkarzy nie są bezpodstawne. Ryb małych (do 30-35cm) jest w rzece sporo, natomiast ewidentnie brakuje ryb wiekszych.

 

Brak śladów tarła

Od kilku tygodni członkowie stowarzyszenia kontrolują tarliska pstrąga w Białej Przemszy i dopływach. Na górnej Białej Przemszy tarło powinno zacząć się z początkiem listopada – tak było co roku. Zarówno na Białej Przemszy jak i dopływach (przede wszystkim Centurii) spotykaliśmy gromadzące się pstrągi i mogliśmy zauważyć gniazda. Ze względu na lokalną termikę wody tarło na górnej Białej Przemszy trwało do połowy listopada, rzadko kiedy dłużej.

Mamy już koniec listopada, więc trudno sądzić żeby ryby, które żyją na tym odcinku nie przystąpiły już do tarła. Jednak na znanych nam tarliskach nie ma śladów kopania, nie widać też ryb. Na całej Centurii doliczyliśmy się …jednego wyraźnego gniazda a odkąd prowadzimy tam jesienne obserwacje (od 2011 roku) nie było ich nigdy mniej niż 5. Na Białej Przemszy na tarlisku na Rudach nie widać w ogóle gniazd. Nie widać też pstrągów. To miejsce jest najdłużej obserwowanym przez nas tarliskiem i takiej sytuacji nigdy wcześniej nie było. W poprzednich czterech latach było to przynajmniej 4-5 gniazd.

 

Pytania bez odpowiedzi

Brak dużych ryb w Białej Przemszy i całkowity brak ryb na Tarnówce jest faktem. Do niedawna można było z tym polemizować jednak odłowy kontrolne oraz obserwacje tegorocznego tarła pozbawiły nas złudzeń. Mamy do czynienia z czymś czego my, jako członkowie SPBP, nie spodziewaliśmy się. Czy można obecną sytuację nazwać katastrofą ekologiczną? Myślę że w przypadku Tarnówki można śmiało użyć takiego sformułowania. Straciliśmy dużą i co najważniejsze naturalną populację pstrąga potokowego. Straciliśmy też lipienia, który przez kilka lat był skutecznie introdukowany na tym odcinku. Miną pewnie lata zanim ta mała rzeczka odbuduję swoją ichtiofaunę.

W przypadku dolnych fragmentów rzeki sytuacja nie jest jeszcze tak tragiczna. Ryby są, jednak brakuje starszych roczników. Trzeba też liczyć się z tym że w przyszłym roku nie będzie narybku pochodzącego z naturalnego tarła.

Wielokrotnie zadawliśmy sobie pytanie – dlaczego tak się stało, co jest główną przyczyną takiej sytuacji. Nie możemy zdecydowanie wskazać winowajcy. Są różne podejrzenia. Czy można jednak jednoznacznie wskazać na drapieżniki jako główny powód braku ryb tylko dlatego że widziano nad wodą wydrę czy norkę? Jeśli tych ssaków jest faktycznie dużo to z całą pewnością muszą one coś jesć. Być może znaczne poprawienie jakości wody w ostatnich latach ułatwiło im zdobywanie zdobyczy i przyciągnęło nad nasze wody.

Co jednak z brakiem ryb na górnej Białej Przemszy i Centurii? Populacja pstrąga w tych rzekach była stabilna od wielu lat (choć niewielka) i tak nagły spadek ilości ryb jest zastanawiający i zagadkowy. Rozważamy więc również teorie mówiące o migracji ryb, zatruciu czy też kłusownictwie.

 

Być może jednak problem tkwi jeszcze gdzie indziej. Prawdą jest bowiem, że |tajemnicze znikanie” pstrągów jest nie tylko naszym nieszczęściem i nie dotyka tylko i wyłącznie Białej Przemszy. Od kolegów wędkarzy z innych okręgów i stowarzyszeń można usłyszeć że podobne problemy w ostatnich latach mają rzeki na Jurze, Lubelszczyźnie czy też Pomorzu.  Nie jest to bynajmniej pocieszenie. Wprost przeciwnie – sytuacja ta w skali całego kraju pokazuje jakiś problem w gospodarowaniu na wodach pstrąga i lipienia oraz jakąś niepokojącą tendencję.

W przypadku naszej rzeki problemów może być więcej i niekoniecznie muszą one dotykać wszystkich fragmentów rzeki w ten sam sposób. W obecnym stanie pozostaje jedynie mieć nadzieję że… gorzej już nie będzie. Nasze stowarzyszenie z pewnością będzie przyglądać się sytuacji. Będziemy również dalej prowadzić aktywną działalność na rzecz ryb, w tym oczywiście pstrąga, występujących w Białej Przemszy. Liczymy na aktywną pomoc w tym zakresie wszystkich tych, którym na sercu leży Biała Przemsza.

  • 79
  •  
  •  
  •  
  •  

Zostaw swój komentarz

2 odpowiedzi na “Z pstrągiem jest źle”

  1. Sebastian napisał(a):

    Nikt nie widział ryb śnietych. Nikt nie zgłaszał znalezionych ryb na brzegu pozistawionych po wydrach. Ryby wyszły z wody. Niestety winne są wydry na dwóch nogach. Biorąc pod uwagę że nie ma ryb dużych, które w 2016 roku były a po okresie ochronnym zniknęły to wniosek jest tylko jeden. Nie wróciły z tarła. Jest to smutne i irytujące. O górnym odcinku chodziły słuchy, iż jedna osoba chwaliła się że lodówki się w domu nie dotykają tyle ryb syn do domu przynosi. Chyba odrobina prawdy gdzieś tam się chowa. Mówiłem to już nie raz i powtórzę. Winę ponosi PZW okręg KATOWICE. Mając do pilnowania chyba z 6 rzeką pstragoych na swoim terenie ( A do nich należą Biała Przemsza z dopływami) A w tym powiedzmy może 10 km rzeki no kill. Nie potrafią dopilnować tego. Wystarczyły by funduszu na częste kontrole w dzień i w nocy. Wówczas każdy byb wiedział że rzeką jest pilnowania. No ale cóż. Mieć taka perełkę jak Biała Przemsza i doprowadzić do takiego stanu to norma PZW. Liczyli pewnie że Stowarzyszenie Przyjaciół Białej Przemszy odwali za nich całą robotę.

  2. Forest-Natura napisał(a):

    Witam.
    Przyczyn pewnie jest kilka i wszystkie one złożyły się na to.
    Mój pierwszy wyjazd na górny nokill – sześć pstrągów tęczowych na suchara, na Tarnówce widziałem szczupaczka, a w Golczowicach dwa całkiem przyzwoite jak na taki siurek, okonie … wody bardzo mało.
    Żeby pstrągi były, należało by całą BP aż do mostu w Maczkach zrobić łowiskiem nokill dla pstrąga potokowego i lipienia, a tęczaka należało by objąć obowiązkiem zabierania bo uciekające osobniki z hodowli na górnym odcinku nokill zabierają tam miejsce i nisze potokom. A nie ma tam zbyt dużo kryjówek w rzeczce, która ma miejscami 1,5-2 metry szerokości.
    Na dolnym odcinku nokill jest spory ruch, ale dalej aż do Maczek idę o zakład że nikt nigdy ze straży, państwowej czy społecznej nie zawitał – byłem w tym roku na tym odcinku wiele razy i przeszedłem go prawie w całości. Żywej duszy nie uświadczysz.
    Dla porównania Biała Głuchołaska – nokill na całym jej
    biegu praktycznie i ryby są.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *